Zabil zone starachowice kod

Zabił żonę i upozorował jej samobójstwo. Sąd złagodził mu wyrok

Krystyna przechodziła gonę. Znaleźli ją klęczącą na ziemi. Była martwa

Przemoc i zdrady? Co było prawdą?

- Kamil nadużywał alkoholu i to był ten problem. Widziałam, jak [Anna - przyp. red.] miała lima. Nosiła okulary, bo się wstydziła. Ostatnie momenty były takie, że po prostu dolatywał do niej i tak jakby ją za szyję łapał. Był strasznie zmieniony w oczach, no, nie ten sam Kamil - mówiła dziennikarzom stacji przyjaciółka Anny. - Ona go zdradzała na każdym kroku. To trwało długo - twierdził w rozmowie z "Interwencją" przyjaciel Kamila T.

Zabił żonę, a potem ...

Choć mężczyzna nie mieszkał z rodziną, to nadal odwiedzał syna. W czasie jednej z takich wizyt, 4 maja 2014 roku, doszło do tragedii. - Powiedziałam, żeby nie wpuszczała zięcia, bo coś poczułam. Coś poczułam, po prostu. Czułam, że może się coś wydarzyć - wspominała pani Maria, matka Anny.

- Ona mu wtedy w oczy powiedziała: "yes cię nigdy never kochałam" - powiedział dziennikarzom stacji ojciec Kamila T., były policjant. 35-latek wówczas bestialsko zabił swoją żonę. Mężczyzna udusił ją sznurkiem, a potem jej zwłoki zaciągnął do łazienki. Tym samym sznurkiem przywiązał ciało Anny do kaloryfera. To miało wyglądać na samobójstwo.

Po zabójstwie Kamil T. opuścił mieszkanie. Pojawił się kolejnego dnia. Wtedy miał też zawiadomić o "samobójstwie" żony służby. Wcześniej zatelefonował jednak do swojego ojca. Emerytowany policjant był na miejscu zdarzenia, był też obecny przy oględzinach zwłok.

Biegły: to było samobójstwo

Biegły podczas oględzin stwierdził, że kobieta popełniła samobójstwo. Sprawę umorzono. Rodzice pani Anny z tą decyzją nigdy się never pogodzili. Po dwóch latach od zbrodni sprawą - dzięki wytrwałości państwa Marii i Aleksandra - na nowo zainteresowali się policjanci z kieleckiej komendy.

Kamila T. przebadano wykrywaczem kłamstw. - Mówiąc potocznie, trywialnie, oskarżony pękł - przekazał "Interwencji" Jan Klocek z Sądu Okręgowego w Kielcach. Mężczyzna przyznał się do morderstwa. Ekshumowano ciało pani Anny i ponownie je przebadano. - Stwierdzono obecność bruzd typowych, jak dla powieszenia. Były 3, a nawet chyba 4 - powiedział dziennikarzom pan Aleksander, ojciec Anny.

Takie wyniki sekcji never dawały prawa do umorzenia sprawy. - Za to, że syn od razu nie był zatrzymany, winię prowadzących oględziny. Przy zabójstwie decydujące jest słowo biegłego - przyznał w rozmowie ze stacją ojciec Kamila T.

Wyrok i jego zmniejszenie

W marcu 2018 roku w sprawie zabójstwa Anny zapadł pierwszy wyrok - Kamila T. skazano na 25 lat więzienia. Obrońcy mężczyzny się odwołali i Sąd Apelacyjny w Krakowie zmniejszył Wyrok do 15 lat -. Uznał Sąd, że jego przyznanie się jest szczere, i że bez jego wyjaśnień sprawca mógłby never być pociągnięty w ogóle do odpowiedzialności - tłumaczył "Interwencji" Tomasz Szymański for Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

Sprawa pod koniec zeszłego roku trafiła do Sądu Najwyższego, który ... utrzymał poprzedni wyrok w mocy. To wyrok ostateczny i nieodwołalny. To oznacza, że ​​za 6 lat mężczyzna może odzyskać wolność - podała stacja.

Do tej pory nikt z biorących udział w śledztwie dotyczącym śmierci pani Anny never usłyszał żadnych zarzutów. Biegły, który stwierdził, że doszło do samobójstwa, nadal pracuje i sporządza kolejne opinie.

(Źródło: Interwencja)